Stałam jak jakaś debilka. Dlaczego wcześniej nie poszłam do Justina? Dobra Klaudia, to nie twoja wina. No tak, ale z samego rana mogłam o niego pójść! Dobra, nie ma czasu do stracenia.
-Będę za 5 minut - krzyknęłam do Pattie. Wybiegłam zapłakana ledwo co widząc na oczy. Mama próbowała ze mną rozmawiać, ale ja nawet się nie zatrzymywałam. Pobiegłam na górę a mama za mną.
-Klaudia co się dzieje? - zapytała mama.
-Mamo, Justina potrącił samochód. Jest w śpiączce. Lekarze mówią, że może z tego nie wyjść. Muszę tam jechać. Biorę swoje rzeczy, będę tam nocować. Wiem, że w tym szpitalu można poprosić o łóżko obok pacjenta. Musisz mnie zwolnić ze szkoły na kilka dni. Każdą chwilę muszę spędzić z Justinem. - wszystko co powiedziałam, powiedziałam bardzo szybko płacząc i pakując się.
-Mamo, Pattie jest załamana i cały czas płacze. Pojedziesz z nami do szpitala? - spytałam błagalnym głosem.
-Jasne, tylko wezmę torebkę. Czym prędzej ogarnęłyśmy się z mamą, zamknęłyśmy dom i pobiegłyśmy do Pattie. Drzwi były otwarte. Była gotowa i ubrana, ale mimo to siedziała jak kołek na kanapie i patrzyła przed siebie.
-Pattie wstawaj! - pociągnęłam ją za rękę. -Nie ma czasu do stracenia! Musimy jechać do Justina! Moja mama nas zawiezie. Po minucie Pattie oprzytomniała i poszłyśmy razem do naszego samochodu. Jechałyśmy i jechałyśmy. wiedziałam, że ten szpital jest niedaleko, ale wszystko mi się dłużyło. W końcu po 15 koszmarnych minutach dojechałyśmy na miejsce. Czym prędzej wysiadłyśmy a Pattie zaprowadziła nas do sali w której leżał Justin. gdy go zobaczyłam rozpłakałam się na dobre. Był taki piękny, ale smutny, blady i podłączony do różnych rurek. Miał tłuste włosy opadające mu na oko i czoło. Czym prędzej do niego podbiegłam. Odgarnęłam mu włosy z czoła. Mama i Pattie popatrzyły na nas czule.
-Pójdziemy porozmawiać z lekarzem. Zostawimy was na chwile samych.
-Dzięki. - powiedziałam zapłakana. I poproście dla mnie o łóżko. Pattie popatrzyła mnie mnie pytająco.
-No chyba nie myślałaś, że was tu zostawię. - próbowałam się uśmiechnąć, ale wyszedł mi z tego tylko jakiś grymas. Teraz Pattie spojrzała pytająco na mamę.
-Pozwoliłam jej, a ty będziesz spała u Klaudii, bo nie funkcjonujesz. Nic nie powiedziała tylko przytuliła się do mamy i obie wyszły porozmawiać z lekarzem. Teraz byłam tylko z Justinem.
-Justin kochanie to ja Klaudia. - miałam wrażenie, że gadam sama do siebie, ale wiedziałam, że mnie słyszy.
-Jestem przy tobie. - nie mogłam się powstrzymać i wybuchnęłam płaczem. - Wiem, że nie chcesz, żebym płakała, ale nie mogę się powstrzymać. Boję się, że cię stracę. Justin nie zostawiaj mnie, proszę! Gadałam tak i gadałam, aż w końcu nadszedł zmierzch. Wieczorem przyszedł lekarz zobaczyć jak się ma Justin i kazał mi się już położyć spać,żeby nie męczyć Justina.
Usnęłam nie wiadomo kiedy.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz