-Justin - szepnęłam. Byłam jak sparaliżowana. Nie wiadomo skąd zaczęłam płakać. Płakałam tak bardzo, że Jus miał łzy w oczach. Justin. Boże...
-Zadzwonię do twojej mamy. Albo nie. Jak się czujesz? Pójdę po lekarza. Zaczęłam biegać po sali i bardzo płakałam. Justin nic nie mówił tylko się przyglądał a po policzkach spływały mu pojedyncze łzy. Gdy to zobaczyłam zaczęłam płakać jeszcze bardziej. Podbiegłam do niego i czym prędzej wytarłam mu pliczki.
-Nie płacz- szepnęłam. Chciałam go pocałować, ale nie chciałam go męczyć więc tylko czule pogłaskałam po policzku. Zauważył, że nie chcę go dotykać.
-Pocałuj mnie. Nic mi nie jest. Czuję się tylko tak, jakbym zarwał noc. Pocałuj mnie. Zaczęłam go całować. Uznałam, że 10 sekund wystarczy. Justin spojrzał na mnie smutno.
-Masz już innego chłopaka?- w oku zalśniła mu łza.
-Jus, kochanie. Zawsze byłeś i będziesz najważniejszą osobą mojego życia. Kocham cię. Kocham cię najmocniej na świecie. Płacząc całowałam go tak długo ile tylko pozwalały mi na to moje płuca.
-Czy teraz mi wierzysz?
-Oj, tak, teraz tak. - uśmiechnął się.
-Kochanie widzę, że jesteś zmęczony. Pójdę pokłócić się trochę z lekarzem i zaraz wracam.
-Dlaczego masz się z nim kłócić?
-Długa historia.
-To mi ją skróć.
-Dobrze. Zacznijmy od tego, że byłeś nieprzytomny rok.- Jus zrobił wielkie oczy.
-I na samym początku lekarz powiedział mi coś mniej więcej tak: to może potrwać latami, nie siedź tu znajdź se nowego. I teraz pójdę się z nim powykłucać, że mój bezużyteczny i sflaczały chłopak się obudził.
-Wow. Ale miał rację. Zależy mi na tym, żebyś była szczęśliwa. Nie ważne z kim.
-Justin przestań. - podeszłam do niego i pocałowałam go. -To ty jesteś tym jedynym. A tak w ogóle to słyszałeś, co do ciebie mówiłam?
-Chodzi o to, że ciągle mnie błagałaś, żebym się obudził? Tak. I to był najgorszy rok na świecie. Ale było minęło. - dałam mu całusa.
-Idę powykłucać się z lekarzem. Zaraz wrócę.
niedziela, 6 listopada 2011
niedziela, 23 października 2011
Rozdział 14
Nie wiedziałam czy się śmiać czy płakać. Nie miałam pewności czy Justin poruszył ręką. Może byłam do tego stopnia zdesperowana, że mi się to tylko wydawało? Musiałam coś zrobić.
-Justin kochanie słyszysz mnie? -ścisnęłam mocniej jego rękę. Justin! Obudź się, proszę! - w tym momencie stało się coś dziwnego. Wydawało mi się, że Jus westchną, ale nie byłam w stanie tego potwierdzić, bo w tej chwili zadzwonił do mnie telefon. Cholera! Nie mógł kiedy indziej ?! Szlak! Spojrzałam na wyświetlacz. O kurde! Powinnam być w domu godzinę temu!
-Halo?
-Klaudia gdzie ty jesteś?!
-W szpitalu.
-Jeszcze? Wiesz jaka była umowa? Masz być w domu o 21.00!
-Mamo wiem, ale gdy już miałam wychodzić Justin tak jakby ścisną mnie za rękę. Chciałam sprawdzić czy miałam rację, więc czekałam. I straciłam poczucie czasu. A gdy ty zadzwoniłaś wydawało mi się, że Jus westchną, ale tego też nie jestem pewna. Nie mogę jutro iść do szkoły bo muszę zostać z Justinem. - nie wiadomo kiedy rozpłakałam się co było dziwne bo od siedmiu miesięcy nie uroniłam ani jednej łzy przez Justina.
-Dobrze, ale mogłaś zadzwonić. Martwiłam się.
-Przepraszam.
-Nie gniewam się. Zobaczymy się jutro. Na razie nie będę robić nadziei Pattie. Kładz się spać.
-Dobrze, dobranoc.
-Pa kochanie, trzymaj się. Rozłączyłam się. Byłam bardzo niewyspana. Mama miała rację. Powinnam się już położyć. Nie miałam w co się przebrać, więc tylko pomodliłam się za Justina (robiłam to codziennie) i położyłam się obok niego ( nie było dla mnie łóżka bo od kilku miesięcy spałam w domu, ale tak czy siak położyłabym się z Justinem) Długo nie mogłam zasnąć.
Obudziłam się w środku nocy. Wiedziałam, że już nie zasnę. Chciałam wstać, żeby sobie usiąść, ale miałam wrażenie, że ktoś mnie trzyma. No właśnie. Przecież przed snem nikogo to nie było. To pewnie mama.
-Mamo, co ty tu robisz? Mówiłam, że nie jestem pewna czy Jus ścisną mnie za rękę. Wracaj do domu. Usłyszałam cichy śmiech. I to nie obcy dla mnie śmiech. To śmiech osoby, którą bardzo kochałam. Łzy napłynęły mi do oczu. Powoli spojrzałam na Justina. Miał otwarte oczy.
Ten rozdział dedykuję Oli z którą zajebiście gada się na gg <33333
-Justin kochanie słyszysz mnie? -ścisnęłam mocniej jego rękę. Justin! Obudź się, proszę! - w tym momencie stało się coś dziwnego. Wydawało mi się, że Jus westchną, ale nie byłam w stanie tego potwierdzić, bo w tej chwili zadzwonił do mnie telefon. Cholera! Nie mógł kiedy indziej ?! Szlak! Spojrzałam na wyświetlacz. O kurde! Powinnam być w domu godzinę temu!
-Halo?
-Klaudia gdzie ty jesteś?!
-W szpitalu.
-Jeszcze? Wiesz jaka była umowa? Masz być w domu o 21.00!
-Mamo wiem, ale gdy już miałam wychodzić Justin tak jakby ścisną mnie za rękę. Chciałam sprawdzić czy miałam rację, więc czekałam. I straciłam poczucie czasu. A gdy ty zadzwoniłaś wydawało mi się, że Jus westchną, ale tego też nie jestem pewna. Nie mogę jutro iść do szkoły bo muszę zostać z Justinem. - nie wiadomo kiedy rozpłakałam się co było dziwne bo od siedmiu miesięcy nie uroniłam ani jednej łzy przez Justina.
-Dobrze, ale mogłaś zadzwonić. Martwiłam się.
-Przepraszam.
-Nie gniewam się. Zobaczymy się jutro. Na razie nie będę robić nadziei Pattie. Kładz się spać.
-Dobrze, dobranoc.
-Pa kochanie, trzymaj się. Rozłączyłam się. Byłam bardzo niewyspana. Mama miała rację. Powinnam się już położyć. Nie miałam w co się przebrać, więc tylko pomodliłam się za Justina (robiłam to codziennie) i położyłam się obok niego ( nie było dla mnie łóżka bo od kilku miesięcy spałam w domu, ale tak czy siak położyłabym się z Justinem) Długo nie mogłam zasnąć.
Obudziłam się w środku nocy. Wiedziałam, że już nie zasnę. Chciałam wstać, żeby sobie usiąść, ale miałam wrażenie, że ktoś mnie trzyma. No właśnie. Przecież przed snem nikogo to nie było. To pewnie mama.
-Mamo, co ty tu robisz? Mówiłam, że nie jestem pewna czy Jus ścisną mnie za rękę. Wracaj do domu. Usłyszałam cichy śmiech. I to nie obcy dla mnie śmiech. To śmiech osoby, którą bardzo kochałam. Łzy napłynęły mi do oczu. Powoli spojrzałam na Justina. Miał otwarte oczy.
Ten rozdział dedykuję Oli z którą zajebiście gada się na gg <33333
sobota, 15 października 2011
Rozdział 13
Do tego rozdziału puśćcie subie to:
http://www.youtube.com/watch?v=_VqCCle1dwE
Pobiegłam do jednej z kabin i zamknęłam się w niej. Płakałam i płakałam ( a tak właściwie to ryczałam i to na głos, nie zwracając uwagi na to, że ludzie pytają się mnie czy mogą mi w czymś pomóc). Nie potrzebowałam pomocy. Potrzebowałam chwilę ciszy i spokoju. Po 3h płaczu wyszłam i umyłam twarz, ale to i tak nic mi nie dało. Byłam zapuchnięta jak mops. Wytarłam twarz, umyłam ręce i powoli, bardzo powoli zmierzałam do sali w której leżał Justin. Idąc zastanawiałam się co ja tu robię. Powinnam być w szkole i wygłupiać się z innymi dzieciakami. Ale ja nie mogłam być teraz w szkole. Ja musiałam być z Justinem. TO PRZY NIM BYŁO MOJE MIEJSCE.
No dobra, 2 poprawki:
1. Przy nim JEST moje miejsce, a nie BYŁO.
2. Nie musiałam przy nim być, ale chciałam. Chciałam, bo go kochałam. Kochałam go tak bardzo, że chciałam się zamienić. Chciałam, żeby żył! Wiedziałam, że jeśli ja bym umarła to w żałobie byłby pogrążony tylko Justin i moja rodzina. A jeśli on by umarł w żałobie był by pogrążony cały świat. Miliony dziewczyn, które tak dobrze nam życzyły ( nie wspominałam o tym, ale tak było), jego rodzina i cała ekipa. Ja byłam nikim, a on międzynarodową gwiazdą. Doszłam do sali 103. Musiałam przerwać swoje smętne rozmyślenia i fontannę łez, która nie wiadomo z skąd pociekła. Wytarłam się czym prędzej. Gdy weszłam do sali Pattie siedziała przy łóżku Justina. Spojrzała na mnie i obie z moją mama wyszły zostawiając nas samych.
-Justin kochanie obudź się! - szepnełam płacząc.
-Potrzebuję cię! - wiedziałam, że i tak się nie obudzi. Posiedziałam jeszcze 2h z Justinem i położyłam się spać. I tak kończyły się moje koszmarne dni. Aż do rana.
17.07.2010r. - Jus jest już nieprzytomny 1 miesiąc.
17.10.2010r. - 4 miesiące.
17.01.2011r. - 7 miesięcy.
17.05.2011r. - 11 miesięcy.
17.07.2011r. - ROK.
Nic nie wskazywało na to, żeby Jus się obudził.
18.09.2011 - wtorek. Jak zwykle idę do Justina ( po szkole), kładę się obok niego na łóżku i trzymam go za rękę. Minęły 4h. Muszę iść do domu. Chciałam odłożyć rękę Justina, ale wydawało mi się, że nie chce mnie puścić. Nie to nie możliwe. Czy Justin naprawdę ruszył ręką?
Ten rozdział dedykuję Marcie P. :)
http://www.youtube.com/watch?v=_VqCCle1dwE
Pobiegłam do jednej z kabin i zamknęłam się w niej. Płakałam i płakałam ( a tak właściwie to ryczałam i to na głos, nie zwracając uwagi na to, że ludzie pytają się mnie czy mogą mi w czymś pomóc). Nie potrzebowałam pomocy. Potrzebowałam chwilę ciszy i spokoju. Po 3h płaczu wyszłam i umyłam twarz, ale to i tak nic mi nie dało. Byłam zapuchnięta jak mops. Wytarłam twarz, umyłam ręce i powoli, bardzo powoli zmierzałam do sali w której leżał Justin. Idąc zastanawiałam się co ja tu robię. Powinnam być w szkole i wygłupiać się z innymi dzieciakami. Ale ja nie mogłam być teraz w szkole. Ja musiałam być z Justinem. TO PRZY NIM BYŁO MOJE MIEJSCE.
No dobra, 2 poprawki:
1. Przy nim JEST moje miejsce, a nie BYŁO.
2. Nie musiałam przy nim być, ale chciałam. Chciałam, bo go kochałam. Kochałam go tak bardzo, że chciałam się zamienić. Chciałam, żeby żył! Wiedziałam, że jeśli ja bym umarła to w żałobie byłby pogrążony tylko Justin i moja rodzina. A jeśli on by umarł w żałobie był by pogrążony cały świat. Miliony dziewczyn, które tak dobrze nam życzyły ( nie wspominałam o tym, ale tak było), jego rodzina i cała ekipa. Ja byłam nikim, a on międzynarodową gwiazdą. Doszłam do sali 103. Musiałam przerwać swoje smętne rozmyślenia i fontannę łez, która nie wiadomo z skąd pociekła. Wytarłam się czym prędzej. Gdy weszłam do sali Pattie siedziała przy łóżku Justina. Spojrzała na mnie i obie z moją mama wyszły zostawiając nas samych.
-Justin kochanie obudź się! - szepnełam płacząc.
-Potrzebuję cię! - wiedziałam, że i tak się nie obudzi. Posiedziałam jeszcze 2h z Justinem i położyłam się spać. I tak kończyły się moje koszmarne dni. Aż do rana.
17.07.2010r. - Jus jest już nieprzytomny 1 miesiąc.
17.10.2010r. - 4 miesiące.
17.01.2011r. - 7 miesięcy.
17.05.2011r. - 11 miesięcy.
17.07.2011r. - ROK.
Nic nie wskazywało na to, żeby Jus się obudził.
18.09.2011 - wtorek. Jak zwykle idę do Justina ( po szkole), kładę się obok niego na łóżku i trzymam go za rękę. Minęły 4h. Muszę iść do domu. Chciałam odłożyć rękę Justina, ale wydawało mi się, że nie chce mnie puścić. Nie to nie możliwe. Czy Justin naprawdę ruszył ręką?
Ten rozdział dedykuję Marcie P. :)
poniedziałek, 10 października 2011
Rozdział 12
Obudziłam się strasznie nie wyspana. Otworzyłam oczy (a trudno było mi je otworzyć, bo były zapuchnięte). Wstałam, poszłam do łazienki i umyłam zęby. Nie chciałam się przebierać w ubranie, bo nie miałam nic do roboty jak gadanie z Justinem i płakaniem w poduszkę. Zdjęłam kapcie i położyłam się obok mojego ukochanego. Dziwiło mnie to, że na łóżku jest dużo miejsca, a dałabym głowę, że wczoraj Justin leżał na samym środku łóżka. Ale mniejsza o to. Leżałam tak i leżałam czując, że po policzkach spływa mi coraz więcej łez. Justin, zawsze różowy gorący i wesoły niczym nie przypominał nowego Justina. " Nowy Justin" wyglądał jak nieboszczyk. Miał smutny wyraz twarzy, bladą i zimną skórę i nie dawał żadnych oznak życia. Czułam, że znowu zaczynam się rozklejać. Na moje nieszczęście, w chwili w której wyglądałam jak upiór wszedł lekarz. Zeskoczyłam z łóżka jak oparzona. Zamiast zwykłego "dzień dobry" wyszeptałam tylko "przepraszam" i czym prędzej zabrałam się do wycierania łez. Lekarz popatrzył w kartę, mrukną coś do siebie i chciał już wyjść kiedy stwierdziłam, że może będzie mnie to kosztowa noc płaczu, ale musiałam wiedzieć w jakim stanie jest Justin.
-Przepraszam.
-Tak?
-Chciałam zapytać w jakim stanie jest Justin.
-No cóż. Myślę, że nie ja powinienem z tobą rozmawiać.
-Jak to?! Przecież jest pan lekarzem.
-Tak, ale nie wiem czy będziesz w stanie to znieść.
-Jestem gotowa na wszystko, proszę mówić. -to akurat było kłamstwem, ale nie miałam innego wyjścia jeśli chciałam coś od niego wyciągnąć.
-Jesteś tego pewna?
-Na 100%. - głos i się łamał. Spojrzał na mnie podejrzliwie, ale kontynuował:
-Sądzę, że Justin się już nie obudzi. Nie ma nawet najmniejszej poprawy. Na razie pozostaje nam tylko czekać. To czekanie może potrwać nawet kilka lat. Zastanów się czy warto.
-Słucham ?! - wykrztusiłam piskliwym głosem. Nic nie odpowiedział tylko spojrzał na mnie smutno i wyszedł. Usiadłam od ścianą, owinęłam kolana rękami. Zaczęłam wyć na głos. Co on sobie myślał?! Że lepiej zmienić chłopaka na nowego bo stary nie wydaje oznak życia? Co za cham! Po 1h położyłam się z Justinem i znowu zaczęłam płakać. Straciłam poczucie czasu. Nie wiadomo skąd do sali weszła moja mama z Pattie i zobaczyły jak płaczę. Czym prędzej zerwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki,żeby się spokojnie wypłakać. dzięki Bogu nikt za mna nie szedł.
Rozdział jest jaki jest. Mam nadzieję, że się podoba. Ten rozdział dedykuje Wiktorii <3
-Przepraszam.
-Tak?
-Chciałam zapytać w jakim stanie jest Justin.
-No cóż. Myślę, że nie ja powinienem z tobą rozmawiać.
-Jak to?! Przecież jest pan lekarzem.
-Tak, ale nie wiem czy będziesz w stanie to znieść.
-Jestem gotowa na wszystko, proszę mówić. -to akurat było kłamstwem, ale nie miałam innego wyjścia jeśli chciałam coś od niego wyciągnąć.
-Jesteś tego pewna?
-Na 100%. - głos i się łamał. Spojrzał na mnie podejrzliwie, ale kontynuował:
-Sądzę, że Justin się już nie obudzi. Nie ma nawet najmniejszej poprawy. Na razie pozostaje nam tylko czekać. To czekanie może potrwać nawet kilka lat. Zastanów się czy warto.
-Słucham ?! - wykrztusiłam piskliwym głosem. Nic nie odpowiedział tylko spojrzał na mnie smutno i wyszedł. Usiadłam od ścianą, owinęłam kolana rękami. Zaczęłam wyć na głos. Co on sobie myślał?! Że lepiej zmienić chłopaka na nowego bo stary nie wydaje oznak życia? Co za cham! Po 1h położyłam się z Justinem i znowu zaczęłam płakać. Straciłam poczucie czasu. Nie wiadomo skąd do sali weszła moja mama z Pattie i zobaczyły jak płaczę. Czym prędzej zerwałam się z łóżka i pobiegłam do łazienki,żeby się spokojnie wypłakać. dzięki Bogu nikt za mna nie szedł.
Rozdział jest jaki jest. Mam nadzieję, że się podoba. Ten rozdział dedykuje Wiktorii <3
sobota, 8 października 2011
Rozdział 11
Stałam jak jakaś debilka. Dlaczego wcześniej nie poszłam do Justina? Dobra Klaudia, to nie twoja wina. No tak, ale z samego rana mogłam o niego pójść! Dobra, nie ma czasu do stracenia.
-Będę za 5 minut - krzyknęłam do Pattie. Wybiegłam zapłakana ledwo co widząc na oczy. Mama próbowała ze mną rozmawiać, ale ja nawet się nie zatrzymywałam. Pobiegłam na górę a mama za mną.
-Klaudia co się dzieje? - zapytała mama.
-Mamo, Justina potrącił samochód. Jest w śpiączce. Lekarze mówią, że może z tego nie wyjść. Muszę tam jechać. Biorę swoje rzeczy, będę tam nocować. Wiem, że w tym szpitalu można poprosić o łóżko obok pacjenta. Musisz mnie zwolnić ze szkoły na kilka dni. Każdą chwilę muszę spędzić z Justinem. - wszystko co powiedziałam, powiedziałam bardzo szybko płacząc i pakując się.
-Mamo, Pattie jest załamana i cały czas płacze. Pojedziesz z nami do szpitala? - spytałam błagalnym głosem.
-Jasne, tylko wezmę torebkę. Czym prędzej ogarnęłyśmy się z mamą, zamknęłyśmy dom i pobiegłyśmy do Pattie. Drzwi były otwarte. Była gotowa i ubrana, ale mimo to siedziała jak kołek na kanapie i patrzyła przed siebie.
-Pattie wstawaj! - pociągnęłam ją za rękę. -Nie ma czasu do stracenia! Musimy jechać do Justina! Moja mama nas zawiezie. Po minucie Pattie oprzytomniała i poszłyśmy razem do naszego samochodu. Jechałyśmy i jechałyśmy. wiedziałam, że ten szpital jest niedaleko, ale wszystko mi się dłużyło. W końcu po 15 koszmarnych minutach dojechałyśmy na miejsce. Czym prędzej wysiadłyśmy a Pattie zaprowadziła nas do sali w której leżał Justin. gdy go zobaczyłam rozpłakałam się na dobre. Był taki piękny, ale smutny, blady i podłączony do różnych rurek. Miał tłuste włosy opadające mu na oko i czoło. Czym prędzej do niego podbiegłam. Odgarnęłam mu włosy z czoła. Mama i Pattie popatrzyły na nas czule.
-Pójdziemy porozmawiać z lekarzem. Zostawimy was na chwile samych.
-Dzięki. - powiedziałam zapłakana. I poproście dla mnie o łóżko. Pattie popatrzyła mnie mnie pytająco.
-No chyba nie myślałaś, że was tu zostawię. - próbowałam się uśmiechnąć, ale wyszedł mi z tego tylko jakiś grymas. Teraz Pattie spojrzała pytająco na mamę.
-Pozwoliłam jej, a ty będziesz spała u Klaudii, bo nie funkcjonujesz. Nic nie powiedziała tylko przytuliła się do mamy i obie wyszły porozmawiać z lekarzem. Teraz byłam tylko z Justinem.
-Justin kochanie to ja Klaudia. - miałam wrażenie, że gadam sama do siebie, ale wiedziałam, że mnie słyszy.
-Jestem przy tobie. - nie mogłam się powstrzymać i wybuchnęłam płaczem. - Wiem, że nie chcesz, żebym płakała, ale nie mogę się powstrzymać. Boję się, że cię stracę. Justin nie zostawiaj mnie, proszę! Gadałam tak i gadałam, aż w końcu nadszedł zmierzch. Wieczorem przyszedł lekarz zobaczyć jak się ma Justin i kazał mi się już położyć spać,żeby nie męczyć Justina.
Usnęłam nie wiadomo kiedy.
-Będę za 5 minut - krzyknęłam do Pattie. Wybiegłam zapłakana ledwo co widząc na oczy. Mama próbowała ze mną rozmawiać, ale ja nawet się nie zatrzymywałam. Pobiegłam na górę a mama za mną.
-Klaudia co się dzieje? - zapytała mama.
-Mamo, Justina potrącił samochód. Jest w śpiączce. Lekarze mówią, że może z tego nie wyjść. Muszę tam jechać. Biorę swoje rzeczy, będę tam nocować. Wiem, że w tym szpitalu można poprosić o łóżko obok pacjenta. Musisz mnie zwolnić ze szkoły na kilka dni. Każdą chwilę muszę spędzić z Justinem. - wszystko co powiedziałam, powiedziałam bardzo szybko płacząc i pakując się.
-Mamo, Pattie jest załamana i cały czas płacze. Pojedziesz z nami do szpitala? - spytałam błagalnym głosem.
-Jasne, tylko wezmę torebkę. Czym prędzej ogarnęłyśmy się z mamą, zamknęłyśmy dom i pobiegłyśmy do Pattie. Drzwi były otwarte. Była gotowa i ubrana, ale mimo to siedziała jak kołek na kanapie i patrzyła przed siebie.
-Pattie wstawaj! - pociągnęłam ją za rękę. -Nie ma czasu do stracenia! Musimy jechać do Justina! Moja mama nas zawiezie. Po minucie Pattie oprzytomniała i poszłyśmy razem do naszego samochodu. Jechałyśmy i jechałyśmy. wiedziałam, że ten szpital jest niedaleko, ale wszystko mi się dłużyło. W końcu po 15 koszmarnych minutach dojechałyśmy na miejsce. Czym prędzej wysiadłyśmy a Pattie zaprowadziła nas do sali w której leżał Justin. gdy go zobaczyłam rozpłakałam się na dobre. Był taki piękny, ale smutny, blady i podłączony do różnych rurek. Miał tłuste włosy opadające mu na oko i czoło. Czym prędzej do niego podbiegłam. Odgarnęłam mu włosy z czoła. Mama i Pattie popatrzyły na nas czule.
-Pójdziemy porozmawiać z lekarzem. Zostawimy was na chwile samych.
-Dzięki. - powiedziałam zapłakana. I poproście dla mnie o łóżko. Pattie popatrzyła mnie mnie pytająco.
-No chyba nie myślałaś, że was tu zostawię. - próbowałam się uśmiechnąć, ale wyszedł mi z tego tylko jakiś grymas. Teraz Pattie spojrzała pytająco na mamę.
-Pozwoliłam jej, a ty będziesz spała u Klaudii, bo nie funkcjonujesz. Nic nie powiedziała tylko przytuliła się do mamy i obie wyszły porozmawiać z lekarzem. Teraz byłam tylko z Justinem.
-Justin kochanie to ja Klaudia. - miałam wrażenie, że gadam sama do siebie, ale wiedziałam, że mnie słyszy.
-Jestem przy tobie. - nie mogłam się powstrzymać i wybuchnęłam płaczem. - Wiem, że nie chcesz, żebym płakała, ale nie mogę się powstrzymać. Boję się, że cię stracę. Justin nie zostawiaj mnie, proszę! Gadałam tak i gadałam, aż w końcu nadszedł zmierzch. Wieczorem przyszedł lekarz zobaczyć jak się ma Justin i kazał mi się już położyć spać,żeby nie męczyć Justina.
Usnęłam nie wiadomo kiedy.
niedziela, 2 października 2011
Rozdział 10
Obudziłam się o 6:30 ( tym razem nastawiłam budzik). zeszłam na dół, poprosiłam o naleśniki i poszłam na górę się umyć. O 7: 20 byłam gotowa i po śniadaniu. Miałam jeszcze 10 minut więc położyłam się na chwilę i usnęłam. Obudziłam się o 7: 30. Justina jeszcze nie było. Czekałam i czekałam, ale się nie pojawił. Zostało mi jeszcze 10 minut. Musiałam iść sama do szkoły, a tak w zasadzie to biec a nie iść, bo bym się nie wyrobiła. Justin napewno zapomniał i siedzi sobie teraz w klasie. Próbowałam to sobie wmówić, ale miałam dziwne przeczucie, że stało się coś nie dobrego. W klasie byłam minute po dzwonku. Na szczęście nauczyciela jeszcze nie było. Zdyszana zajęłam swoje miejsce, ale niestety Justina nie było w mojej ławce. Zaczęłam rozglądać się po klasie, ale niestety. Może Justin po prostu zaspał i przyjdzie na następną lekcje?
Lekcja 2 - plastyka - brak Justina, złe przeczucia.
Lekcja 3 - matematyka - brak Justina, bardzo złe przeczucia.
Lekcja 4 - muzyka - brak Justina, załamka.
Lekcja 5 - historia - brak Justina, łzy w oczach.
Lekcja 6 - biologia - brak Justina, histeria.
Lekcja 7 - angielski - brak Justina, zamulenie i panika.
W końcu o 15:00 wybiegłam ze szkoły i biegłam do domu ile sił w nogach. Miałam nadzieje,że Justin czeka pod drzwiami, ale niestety kolejne rozczarowanie. Rzuciłam plecak i pobiegłam na górę nawet nie witając się z mamą. Próbowałam chyba 10 razy dodzwonić się do Justina. Niestety bez skutku. Teraz to dopiero ogarnęła mnie histeria. Zbiegłam na dół. Już miałam biec do Pattie, ale zatrzymała mnie mama.
-Klaudia, co się dzieje?
-Mamo nie mam teraz czasu. Muszę iść do Pattie. Mam wrażenie, że stało się coś złego. Wyrwałam sie i pobiegłam.
Zaczęłam dobijać się do drzwi jak szalona. Po chwili otworzyła mi Pattie. Miała przygnębioną i zapuchnięta twarz. Wiedziałam, że nie mogę czekać
. Wpadłam do pokoju i zauważyłam, że Justina tam nie ma. Zbiegłam na dół ze łzami w oczach ( a tak właściwie to nie w oczach tylko już na policzkach) i spojrzałam na Pattie.
-Gdzie jest Justin? - spytałam łamiącym się głosem.
-Klaudia - rozpłakała się - Właśnie miałam do ciebie dzwonić. Justina potrącił samochód. Jest w szpitalu. Być może są to ostatnie godziny jego życia. Jest w śpiączce. Jedz ze mną do niego.
Mam nadzieje, że się podobało :) TEN ROZDZIAŁ JEST SPECJALNIE DLA KUBY ŁUKASZA I JULI ;P
Lekcja 2 - plastyka - brak Justina, złe przeczucia.
Lekcja 3 - matematyka - brak Justina, bardzo złe przeczucia.
Lekcja 4 - muzyka - brak Justina, załamka.
Lekcja 5 - historia - brak Justina, łzy w oczach.
Lekcja 6 - biologia - brak Justina, histeria.
Lekcja 7 - angielski - brak Justina, zamulenie i panika.
W końcu o 15:00 wybiegłam ze szkoły i biegłam do domu ile sił w nogach. Miałam nadzieje,że Justin czeka pod drzwiami, ale niestety kolejne rozczarowanie. Rzuciłam plecak i pobiegłam na górę nawet nie witając się z mamą. Próbowałam chyba 10 razy dodzwonić się do Justina. Niestety bez skutku. Teraz to dopiero ogarnęła mnie histeria. Zbiegłam na dół. Już miałam biec do Pattie, ale zatrzymała mnie mama.
-Klaudia, co się dzieje?
-Mamo nie mam teraz czasu. Muszę iść do Pattie. Mam wrażenie, że stało się coś złego. Wyrwałam sie i pobiegłam.
Zaczęłam dobijać się do drzwi jak szalona. Po chwili otworzyła mi Pattie. Miała przygnębioną i zapuchnięta twarz. Wiedziałam, że nie mogę czekać
. Wpadłam do pokoju i zauważyłam, że Justina tam nie ma. Zbiegłam na dół ze łzami w oczach ( a tak właściwie to nie w oczach tylko już na policzkach) i spojrzałam na Pattie.
-Gdzie jest Justin? - spytałam łamiącym się głosem.
-Klaudia - rozpłakała się - Właśnie miałam do ciebie dzwonić. Justina potrącił samochód. Jest w szpitalu. Być może są to ostatnie godziny jego życia. Jest w śpiączce. Jedz ze mną do niego.
Mam nadzieje, że się podobało :) TEN ROZDZIAŁ JEST SPECJALNIE DLA KUBY ŁUKASZA I JULI ;P
niedziela, 25 września 2011
Rozdział 9
Ten rozdział dedykuję mojej znajomej TheSelencexd, która czyta mojego bloga i mnie motywuje :* Thx :**
Obudziłam się z uczuciem gorąca. Byłam zarumieniona. I wcale mi się nie dziwcie, bo śnił mi się Justin stojący na środku basenu w samych kąpielówkach śpiewający dla mnie "Baby". - http://www.youtube.com/watch?v=kffacxfA7G4&ob=av2e
Nad jego głową leciał samolot z transparentem na którym widniał napis: Bo mam najwspanialszą dziewczynę na świecie!
I co? teraz mi się dziwicie, że jestem zarumieniona? No właśnie! Ale dobra nie ma co fantazjować trzeba wstawać. Zeszłam na dół zaspana i nie umyta. I kogo widzę?! Justina! Siedział sobie wygodnia i oglądał jakis głupawy serial popijając herbatę.
-Justin co ty tu robisz tak wcześnie?
-Wcześnie? Kochanie jest 10:20!- podszedł do mnie i mnie pocałował
-Ale jak to?! Przecież nastawiłam budzik! A ty dlaczego nie jesteś w szkole?
-Byłem tu o 7;30. Gadałem z twoja mama i powiedziała, że chyba się szykujesz. o 7 : 50 ty się nie pojawiłaś. Więc poszedłem do ciebie na górę. Ty spałaś jak zabita. Już miałem wyjść kiedy ty zaczęłaś wypowiadać moje imię. Myślałem, że cię obudziłem, ale po chwili zorientowałem się, że śnisz o mnie. Justin zauważył, że zrobiłam się czerwona jak burak, ale nie przerywał tylko się uśmiechną.
-I postanowiliśmy z naszymi mamami, że nie pójdziemy dzisiaj do szkoły pod warunkiem, że opowiesz nam co ci się tak dokładnie śniło. O nie! Teraz to się dopiero zrobiłam czerwona jak burak. ach.. No cóż.. Musiałam mu opowiedzieć swój sen. Wtuliłam się w niego i zaczęłam opowiadać gdy skończyłam Justin wcale się ze mnie nie śmiał. Wręcz przeciwnie, wyglądał na zamyślonego.
-Hmm.. Jak chcesz to mogę kiedyś tak dla ciebie zrobić.
-Haha. Dzięki - dałam mu całusa w policzek.
-No to co bedziemy robic cały dzień? Bo ja nie mam pomyśłu.
-Może pójdziemy na lody?
-Ok. a teraz chodz do mnie ja sie ogarnę, cos porobimy a potem zostaniesz u nas na obiedzie i pójdziemy na logy, ok?
-Jasne. I tak tez zrobiliśmy. Po lodach Justin przyszedł do mnie. Około 22:00 zadzwoniła Pattie, żeby Justin już wracał. Umówiliśmy się, ze Justin jutro po mnie przyjdzie. Na pożegnanie dał mi buziaka ( całował mnie tak łapczywie, jak gdyby mielibyśmy się już nigdy nie pocałować. Martwiło mnie to) i poszedł do domu.
Obudziłam się z uczuciem gorąca. Byłam zarumieniona. I wcale mi się nie dziwcie, bo śnił mi się Justin stojący na środku basenu w samych kąpielówkach śpiewający dla mnie "Baby". - http://www.youtube.com/watch?v=kffacxfA7G4&ob=av2e
Nad jego głową leciał samolot z transparentem na którym widniał napis: Bo mam najwspanialszą dziewczynę na świecie!
I co? teraz mi się dziwicie, że jestem zarumieniona? No właśnie! Ale dobra nie ma co fantazjować trzeba wstawać. Zeszłam na dół zaspana i nie umyta. I kogo widzę?! Justina! Siedział sobie wygodnia i oglądał jakis głupawy serial popijając herbatę.
-Justin co ty tu robisz tak wcześnie?
-Wcześnie? Kochanie jest 10:20!- podszedł do mnie i mnie pocałował
-Ale jak to?! Przecież nastawiłam budzik! A ty dlaczego nie jesteś w szkole?
-Byłem tu o 7;30. Gadałem z twoja mama i powiedziała, że chyba się szykujesz. o 7 : 50 ty się nie pojawiłaś. Więc poszedłem do ciebie na górę. Ty spałaś jak zabita. Już miałem wyjść kiedy ty zaczęłaś wypowiadać moje imię. Myślałem, że cię obudziłem, ale po chwili zorientowałem się, że śnisz o mnie. Justin zauważył, że zrobiłam się czerwona jak burak, ale nie przerywał tylko się uśmiechną.
-I postanowiliśmy z naszymi mamami, że nie pójdziemy dzisiaj do szkoły pod warunkiem, że opowiesz nam co ci się tak dokładnie śniło. O nie! Teraz to się dopiero zrobiłam czerwona jak burak. ach.. No cóż.. Musiałam mu opowiedzieć swój sen. Wtuliłam się w niego i zaczęłam opowiadać gdy skończyłam Justin wcale się ze mnie nie śmiał. Wręcz przeciwnie, wyglądał na zamyślonego.
-Hmm.. Jak chcesz to mogę kiedyś tak dla ciebie zrobić.
-Haha. Dzięki - dałam mu całusa w policzek.
-No to co bedziemy robic cały dzień? Bo ja nie mam pomyśłu.
-Może pójdziemy na lody?
-Ok. a teraz chodz do mnie ja sie ogarnę, cos porobimy a potem zostaniesz u nas na obiedzie i pójdziemy na logy, ok?
-Jasne. I tak tez zrobiliśmy. Po lodach Justin przyszedł do mnie. Około 22:00 zadzwoniła Pattie, żeby Justin już wracał. Umówiliśmy się, ze Justin jutro po mnie przyjdzie. Na pożegnanie dał mi buziaka ( całował mnie tak łapczywie, jak gdyby mielibyśmy się już nigdy nie pocałować. Martwiło mnie to) i poszedł do domu.
Rozdział 8
W końcu wybiła 17:00. Po krótkiej chwili zadzwonił dzwonek do drzwi. Pobiegłam otworzyć. Zauważyłam, że mamy już nie było. Otworzyłam drzwi.
-Cześć. - zaprosiłam go do środka. Odstawił gitarę i wyciągną z za siebie piękną czerwona różę.
-To dla ciebie. - powiedział i zaczął mnie całować. Kiedy skończył, a uwierzcie mi prędko to on nie miał zamiaru kończyć) podziękowałam grzecznie i zaprosiłam go na górę. Chwile się powygłupialismy a nastepnie poprosiłam Justina aby mi coś zagrał.
-A na co masz ochotę kochanie?
-Hmmm... Co ja tam miałam na pierwszym miejscu? A!
-One less lonely girl - zaproponowałam.
-Już się robi. -uśmiechną się i pocałował.
Jak by ktoś nie znał to proszę linka i tekst :
http://www.youtube.com/watch?v=LXUSaVw3Mvk&ob=av2e
How many I told you's
And start overs and shoulders
Have you cried on before
How many promises be honest girl
How many tears you let hit the floor
How many bags you packed
Just to take 'em back, tell me that
How many either or's
But no more,
If you let me inside of your world
There'd be one less lonely girl
(Chorus)
Oh no
I saw so many pretty faces
Before I saw you, you
Now all I see is you
Oh no
Don't need these other pretty faces
'Cause when your mine in the world
There's gonna be one less lonely girl
One less lonely girl
One less lonely girl
One less lonely girl
There's gonna be one less lonely girl
I'm gonna put you first
I'll show you what your worth
If you let me inside your world
There's gonna be one less lonely girl
Christmas wasn't merry, 14th of February
Not one of them spent with you
How many dinner dates, set dinner plates
And he didn't even touch his food
How many torn photographs saw you taping back
Tell me that you couldn't see an open door
But no more,
If you let me inside of your world
(Chorus)
Oh no
I saw so many pretty faces
Before I saw you, you
Now all I see is you
Oh no
Don't need these other pretty faces
'Cause when your mine in the world
There's gonna be one less lonely girl
One less lonely girl
One less lonely girl
One less lonely girl
There's gonna be one less lonely girl
I'm gonna put you first
I'll show you what your worth
If you let me inside your world
There's gonna be one less lonely girl
I can fix up your broken heart
I can give you a brand new start
I can make you believe,
I just wanna set one girl free to fall
She's free to fall
With me
My hearts locked and nowhere to get the key
I'l take her and leave this world
With one less lonely girl
There's gonna be one less lonely girl
One less lonely girl
There's gonna be one less lonely girl
One less lonely girl
Yaaaah
Justin śpiewał mi tak pięknie, że miałam łzy w oczach.
-Co następne? - zapytał.
-U Smile?
-Ok.-odpowiedział i zaczął śpiewać. Przy tej piosence płakałam.
http://www.youtube.com/watch?v=L5J8qi4_zRc
Potem zaśpiewał mi : Never say never, Bigger, That should be me, Born to be somebody, Somebody to love, Up,Oveboard, Pray ,Baby, Love me, One time. Kiedy skończył zapytał mnie się jakie piosenki podobały mi się najbardziej.
-Hmm.. - pomyślałam. - Wszystkie są extra, ale w szczególności te wolniejsze czyli U Smile, One less lonely girl, That should be me, Born to be somebody, Pray, Baby i Oveboard <3
Potem powygłupialiśmy się jeszcze trochę i rysowaliśmy po ścianie ( Justin dał mi swój autograf a potem namalował wielkie serce z dedykacja dla mnie) i nie wiadomo kiedy wróciła moja mama mówiąc, że Pattie prosi, żeby Justin już wracał do domu. Odprowadziłam Justina do drzwi, podziękowałam za różę, a Justin obiecał,że przyjdzie po mnie jutro. Na oczach mamy całowaliśmy się długo. Poszedł do domu, a ja do siebie na górę. Umyłam się i położyłam do łóżka. Tej nocy po raz pierwszy śnił mi się Justin.
-Cześć. - zaprosiłam go do środka. Odstawił gitarę i wyciągną z za siebie piękną czerwona różę.
-To dla ciebie. - powiedział i zaczął mnie całować. Kiedy skończył, a uwierzcie mi prędko to on nie miał zamiaru kończyć) podziękowałam grzecznie i zaprosiłam go na górę. Chwile się powygłupialismy a nastepnie poprosiłam Justina aby mi coś zagrał.
-A na co masz ochotę kochanie?
-Hmmm... Co ja tam miałam na pierwszym miejscu? A!
-One less lonely girl - zaproponowałam.
-Już się robi. -uśmiechną się i pocałował.
Jak by ktoś nie znał to proszę linka i tekst :
http://www.youtube.com/watch?v=LXUSaVw3Mvk&ob=av2e
How many I told you's
And start overs and shoulders
Have you cried on before
How many promises be honest girl
How many tears you let hit the floor
How many bags you packed
Just to take 'em back, tell me that
How many either or's
But no more,
If you let me inside of your world
There'd be one less lonely girl
(Chorus)
Oh no
I saw so many pretty faces
Before I saw you, you
Now all I see is you
Oh no
Don't need these other pretty faces
'Cause when your mine in the world
There's gonna be one less lonely girl
One less lonely girl
One less lonely girl
One less lonely girl
There's gonna be one less lonely girl
I'm gonna put you first
I'll show you what your worth
If you let me inside your world
There's gonna be one less lonely girl
Christmas wasn't merry, 14th of February
Not one of them spent with you
How many dinner dates, set dinner plates
And he didn't even touch his food
How many torn photographs saw you taping back
Tell me that you couldn't see an open door
But no more,
If you let me inside of your world
(Chorus)
Oh no
I saw so many pretty faces
Before I saw you, you
Now all I see is you
Oh no
Don't need these other pretty faces
'Cause when your mine in the world
There's gonna be one less lonely girl
One less lonely girl
One less lonely girl
One less lonely girl
There's gonna be one less lonely girl
I'm gonna put you first
I'll show you what your worth
If you let me inside your world
There's gonna be one less lonely girl
I can fix up your broken heart
I can give you a brand new start
I can make you believe,
I just wanna set one girl free to fall
She's free to fall
With me
My hearts locked and nowhere to get the key
I'l take her and leave this world
With one less lonely girl
There's gonna be one less lonely girl
One less lonely girl
There's gonna be one less lonely girl
One less lonely girl
Yaaaah
Justin śpiewał mi tak pięknie, że miałam łzy w oczach.
-Co następne? - zapytał.
-U Smile?
-Ok.-odpowiedział i zaczął śpiewać. Przy tej piosence płakałam.
http://www.youtube.com/watch?v=L5J8qi4_zRc
Potem zaśpiewał mi : Never say never, Bigger, That should be me, Born to be somebody, Somebody to love, Up,Oveboard, Pray ,Baby, Love me, One time. Kiedy skończył zapytał mnie się jakie piosenki podobały mi się najbardziej.
-Hmm.. - pomyślałam. - Wszystkie są extra, ale w szczególności te wolniejsze czyli U Smile, One less lonely girl, That should be me, Born to be somebody, Pray, Baby i Oveboard <3
Potem powygłupialiśmy się jeszcze trochę i rysowaliśmy po ścianie ( Justin dał mi swój autograf a potem namalował wielkie serce z dedykacja dla mnie) i nie wiadomo kiedy wróciła moja mama mówiąc, że Pattie prosi, żeby Justin już wracał do domu. Odprowadziłam Justina do drzwi, podziękowałam za różę, a Justin obiecał,że przyjdzie po mnie jutro. Na oczach mamy całowaliśmy się długo. Poszedł do domu, a ja do siebie na górę. Umyłam się i położyłam do łóżka. Tej nocy po raz pierwszy śnił mi się Justin.
piątek, 23 września 2011
Rozdział 7
-Cześć mamo! - przywitałam się jak gdyby nigdy nic.
-Cześć kochanie!-odpowiedziała mama.
-Mamo wiem, że obserwowałaś mnie przez okno i nie musisz nic mówić. - oznajmiłam. Wiem, że Justin to ten jedyny.Wiem,że mnie kocha a ja jego. Wiem, że nigdy mnie nie skrzywdzi tak jak kiedyś Joe ( zgwałcił mnie i się powiesił, ale nie ma co do tego wracać). Myliłam się co do niego i wiem, że chcę z nim być. I wiem, że...
-Dobrze wystarczy. - przerwała mi mama gdy chciałam kontynuować swoją wyliczankę. -Widziałam sama jak na ciebie patrzy a ty na niego i to nie jest zwykłe zauroczenie.
-Dziękuję- szepnęłam i przytuliłam się. Nie ma co, z moja mamą to zawsze mogę pogadać o wszystkim.
-Mamo,jeszcze jedno. - powiedziałam.
-Słucham.
-Dzisiaj przychodzi do mnie Justin i będzie mi śpiewał swoje piosenki grając na gitarze. A potem skorzystamy z naszego pianina. Tylko chodzi o to, że chcieliśmy być sami i mama Justina zaprasza cie do siebie (jak by co to nie oszukuje przed chwila dzwonił do mnie Justin). I pamiętasz jak miałam pisać po ścianach, żeby były trochę bardziej kolorowe? Będziemy po nich pisać z Justinem. Zgadzasz się?
-Hmm... W sumie to nie mam nic przeciwko, żeby Justin do ciebie przyszedł. Bardzo miło byłoby odwiedzić Pattie, ale czy ja wiem jeśli chodzi o te ściany...
-Proszeę! Wiesz jak to jest mieć autograf Justina Biebera na ścianie ?!
-No dobrze, zgadzam się. To o której mam iść do Pattie?
-O 17:00 ;)
-W porządku. Tylko nie nabałagańcie!
-Mamo... - byłam zażenowana. To ja idę na górę. Poszłam do siebie i wyjęłam przekąski ( tajna skrytka w mojej szafie). Potem szybko odrobiłam lekcje, przygotowałam świece do zapalenia ( żeby było bardziej nastrojowo), zakręciłam włosy na lokówkę i zamiast jeansów nałożyłam leginsy. Miałam jeszcze pół godziny więc włączyłam komputer i wydrukowałam sobie wszystkie piosenki Justina ( same tytuły), bo nie chciałam niczego pominąć ( a wiecie, że ja nie znam jego piosenek). Miałam jeszcze 10 min więc położyłam się na łóżku i czekałam na Justina.
-Cześć kochanie!-odpowiedziała mama.
-Mamo wiem, że obserwowałaś mnie przez okno i nie musisz nic mówić. - oznajmiłam. Wiem, że Justin to ten jedyny.Wiem,że mnie kocha a ja jego. Wiem, że nigdy mnie nie skrzywdzi tak jak kiedyś Joe ( zgwałcił mnie i się powiesił, ale nie ma co do tego wracać). Myliłam się co do niego i wiem, że chcę z nim być. I wiem, że...
-Dobrze wystarczy. - przerwała mi mama gdy chciałam kontynuować swoją wyliczankę. -Widziałam sama jak na ciebie patrzy a ty na niego i to nie jest zwykłe zauroczenie.
-Dziękuję- szepnęłam i przytuliłam się. Nie ma co, z moja mamą to zawsze mogę pogadać o wszystkim.
-Mamo,jeszcze jedno. - powiedziałam.
-Słucham.
-Dzisiaj przychodzi do mnie Justin i będzie mi śpiewał swoje piosenki grając na gitarze. A potem skorzystamy z naszego pianina. Tylko chodzi o to, że chcieliśmy być sami i mama Justina zaprasza cie do siebie (jak by co to nie oszukuje przed chwila dzwonił do mnie Justin). I pamiętasz jak miałam pisać po ścianach, żeby były trochę bardziej kolorowe? Będziemy po nich pisać z Justinem. Zgadzasz się?
-Hmm... W sumie to nie mam nic przeciwko, żeby Justin do ciebie przyszedł. Bardzo miło byłoby odwiedzić Pattie, ale czy ja wiem jeśli chodzi o te ściany...
-Proszeę! Wiesz jak to jest mieć autograf Justina Biebera na ścianie ?!
-No dobrze, zgadzam się. To o której mam iść do Pattie?
-O 17:00 ;)
-W porządku. Tylko nie nabałagańcie!
-Mamo... - byłam zażenowana. To ja idę na górę. Poszłam do siebie i wyjęłam przekąski ( tajna skrytka w mojej szafie). Potem szybko odrobiłam lekcje, przygotowałam świece do zapalenia ( żeby było bardziej nastrojowo), zakręciłam włosy na lokówkę i zamiast jeansów nałożyłam leginsy. Miałam jeszcze pół godziny więc włączyłam komputer i wydrukowałam sobie wszystkie piosenki Justina ( same tytuły), bo nie chciałam niczego pominąć ( a wiecie, że ja nie znam jego piosenek). Miałam jeszcze 10 min więc położyłam się na łóżku i czekałam na Justina.
środa, 21 września 2011
Rozdział 6
Całował mnie tak delikatnie,a za razem zdecydowanie. Czułam się po prostu bajecznie. Nigdy nawet mi do głowy nie przyszło,że zakocham się w Justinie Bieberze, a co dopiero,że będę się z nim całować. Nie chciałam tego kończyć choć brakowało mi tchu. Czekałam kiedy przestanie. Po pięciu minutach oderwał się ode mnie. Spojrzałam na niego czule i pocałowałam go ( z języczkiem, ale krótko i delikatnie). Zauważyłam, że przez okno obserwuje nas moja mama, ale było mi to obojętne. W tej chwili liczył się dla mnie tylko Justin.
- Oczami Justina -
Boże, jako ona jest piękna. Ma takie śliczne piwne oczy tego samego koloru co ja i jest szatynka z włosami do ramion. Zaproponować jej chodzenie? A co jeśli odmówi?
-Oczami Klaudii-
Dlaczego tak długo się nie odzywa? Niech coś powie! To ja mam zacząć? A jak nie jest jeszcze gotowy na związek? Po kolejnej minucie ciszy to ja się odezwałam.
-Co to znaczy? - zapytałam niepewnie.
-Nie wiem. -odpowiedział. - Jeśli chcesz to możemy oficjalnie..
-Jasne, że chcę! -Czyli jesteśmy parą? Nic nie odpowiedział, tylko pocałował mnie w usta. To musiało znaczyć " tak".
-Nie mogę cię zaprosić do ciebie, bo wiem, że moja mama obserwowałam nas przez okno. Muszę jej to wytłumaczyć. Może przyjdziesz do mnie po południu?
-Jasne! Bardzo chętnie.
- A wiesz mam do ciebie prośbę. - powiedziałam i zrobiłam wielkie oczy niemowlaka.
-Spojrzał na mnie czule i dał całusa.
-Możesz przyjść do mnie ze swoja gitarą? Pośpiewałbyś mi swoje piosenki.
-Jasne kotku, co tylko chcesz. I kolejny całus.
-A popiszemy na ścianie?
-Co tylko chcesz. I kolejny całus.
-To do zobaczenia o 17.
-Ok.
-No leć już do domu, bo twoją mamie nogi rozbolą od tego stania w oknie. - zaśmiał się.
-Juz lecę. Ale dasz mi buziaka,co?
-Już się robi. - pocałował mnie czule i odszedł.
-Do zobaczenia o 17:00! - krzyknęłam.
Justin odszedł, a ja musiałam zmierzyć się ze swoją mamą.
- Oczami Justina -
Boże, jako ona jest piękna. Ma takie śliczne piwne oczy tego samego koloru co ja i jest szatynka z włosami do ramion. Zaproponować jej chodzenie? A co jeśli odmówi?
-Oczami Klaudii-
Dlaczego tak długo się nie odzywa? Niech coś powie! To ja mam zacząć? A jak nie jest jeszcze gotowy na związek? Po kolejnej minucie ciszy to ja się odezwałam.
-Co to znaczy? - zapytałam niepewnie.
-Nie wiem. -odpowiedział. - Jeśli chcesz to możemy oficjalnie..
-Jasne, że chcę! -Czyli jesteśmy parą? Nic nie odpowiedział, tylko pocałował mnie w usta. To musiało znaczyć " tak".
-Nie mogę cię zaprosić do ciebie, bo wiem, że moja mama obserwowałam nas przez okno. Muszę jej to wytłumaczyć. Może przyjdziesz do mnie po południu?
-Jasne! Bardzo chętnie.
- A wiesz mam do ciebie prośbę. - powiedziałam i zrobiłam wielkie oczy niemowlaka.
-Spojrzał na mnie czule i dał całusa.
-Możesz przyjść do mnie ze swoja gitarą? Pośpiewałbyś mi swoje piosenki.
-Jasne kotku, co tylko chcesz. I kolejny całus.
-A popiszemy na ścianie?
-Co tylko chcesz. I kolejny całus.
-To do zobaczenia o 17.
-Ok.
-No leć już do domu, bo twoją mamie nogi rozbolą od tego stania w oknie. - zaśmiał się.
-Juz lecę. Ale dasz mi buziaka,co?
-Już się robi. - pocałował mnie czule i odszedł.
-Do zobaczenia o 17:00! - krzyknęłam.
Justin odszedł, a ja musiałam zmierzyć się ze swoją mamą.
poniedziałek, 19 września 2011
Rozdział 5
Gdy wstałam rano czułam się dziwnie podekscytowana. Jeszcze nigdy nie doświadczyłam takiego uczucia. Czym prędzej zbiegłam do kuchni i.. (uwaga, to coś nowego) wybrałam kanapkę z serem ;p Gdy mama mi ją przyrządzała pobiegłam na górę się umyć. Byłam tak podekscytowana, że wyrobiłam się w piętnaście minut. Właśnie się pakowałam, gdy zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Mamo ja otworzę! - krzyknęłam z góry, lecz mama widziała,że jestem jakoś za bardzo podekscytowana. Zrobiła mi na złość i sama otworzyła drzwi.
-Dzień dobry - usłyszałam głos Justina.
-Cześć Justin - odpowiedziała grzecznie mama. Co ty tu robisz?
-Jestem umówiony z Klaudią, mamy iść razem do szkoły.
-Aha. - mama wyraźnie się zmieszała - Wejdź. Klaudia jest na górze, zaraz zejdzie. podac ci coś do picia?
- Chętnie - odpowiedział. - Mogę prosić o szklankę wody?
-Jasne. Już ci przynoszę. gdy zeszłam Justin kończył swoją wodę.
-Cześć! - podeszłam do niego i przytuliłam się. Justin zrobił se czerwony jak burak. Już miałam sobie z niego zażartować, ale przerwała mi mama:
-Klaudia, idźcie już do szkoły, bo się spóźnicie.
-Już idziemy- odpowiedziałam. Pożegnałam się z mamą i wyszliśmy z Justinem do szkoły. Tym razem nie przeszkadzało mi, że mamy razem wszystkie lekcje i, że Justin siadał ze mną na każdej lekcji. Wręcz przeciwnie, sprawiało mi to przyjemność. Dziwiłam się także,że moje przyjaciółki nie maja mi tego za złe. Dodawały mi otuchy i mówiły, że pasujemy do siebie.
Justin odprowadził mnie pod same drzwi.
-No to będziesz mnie lubić czy nie? - zapytał ostrożnie.
-Hmm.. - udawałam, że się zastanawiam. - Jasne,że tak!
-To super! -nagle zrobiło się niezręcznie cicho.
- No to.. - nie wiedziałam co mam mówić. niespodziewanie Justin delikatnie ują moja twarz w obie dłonie i zaczął namiętnie całować.
-Mamo ja otworzę! - krzyknęłam z góry, lecz mama widziała,że jestem jakoś za bardzo podekscytowana. Zrobiła mi na złość i sama otworzyła drzwi.
-Dzień dobry - usłyszałam głos Justina.
-Cześć Justin - odpowiedziała grzecznie mama. Co ty tu robisz?
-Jestem umówiony z Klaudią, mamy iść razem do szkoły.
-Aha. - mama wyraźnie się zmieszała - Wejdź. Klaudia jest na górze, zaraz zejdzie. podac ci coś do picia?
- Chętnie - odpowiedział. - Mogę prosić o szklankę wody?
-Jasne. Już ci przynoszę. gdy zeszłam Justin kończył swoją wodę.
-Cześć! - podeszłam do niego i przytuliłam się. Justin zrobił se czerwony jak burak. Już miałam sobie z niego zażartować, ale przerwała mi mama:
-Klaudia, idźcie już do szkoły, bo się spóźnicie.
-Już idziemy- odpowiedziałam. Pożegnałam się z mamą i wyszliśmy z Justinem do szkoły. Tym razem nie przeszkadzało mi, że mamy razem wszystkie lekcje i, że Justin siadał ze mną na każdej lekcji. Wręcz przeciwnie, sprawiało mi to przyjemność. Dziwiłam się także,że moje przyjaciółki nie maja mi tego za złe. Dodawały mi otuchy i mówiły, że pasujemy do siebie.
Justin odprowadził mnie pod same drzwi.
-No to będziesz mnie lubić czy nie? - zapytał ostrożnie.
-Hmm.. - udawałam, że się zastanawiam. - Jasne,że tak!
-To super! -nagle zrobiło się niezręcznie cicho.
- No to.. - nie wiedziałam co mam mówić. niespodziewanie Justin delikatnie ują moja twarz w obie dłonie i zaczął namiętnie całować.
niedziela, 18 września 2011
Rozdział 4
-Dzień dobry. - powiedziała kobieta. - Ja jestem Pattie, a to mój syn Justin. Wprowadzamy się na przeciwko i przyszliśmy się przedstawić. Możemy wejść?
-Jasne - odpowiedziałam szybko. - A tak wogóle to jestem Klaudia. W tym czasie mama wyszła z łazienki.
-Mamo pozwól, że ci przedstawię naszych nowych sąsiadów. - To jest Pattie, a to jej słynny syn Justin. to zdanie wymówiłam niemal grobowym tonem.Nie uszło to uwadze mojej mamie. Spojrzała na mnie z przekąsem i powiedziała:
-Klaudia, co tak stoisz? Zaproś Justina do siebie na górę. Spojrzałam na nią wilkiem.
-Zapraszam do mnie. - powiedziałam. I tak też zrobił. Poszedł ze mną na górę.
-Siadaj. - powiedziałam. Nie miałam pojęcia o czym z nim rozmawiać.
-Może przyniosę ci coś do picia? - zaproponowałam.
-Chętnie. Mogę prosić o szklankę wody?
-Jasne. Po minucie wróciłam ze szklanka wody. - Proszę.- wręczyłam mu do ręki szklankę.
-Dzięki. - Widzę,że mnie nie lubisz.- stwierdził i posmutniał.
-Nie będę ukrywać, że nie przepadam za tobą. To znaczy nic do ciebie nie mam, ale..
-Ale uważasz, że zachowuję sie jak baba. - przerwał mi w pół zdania
-Wcale nie. Słuchaj, jak tak bardzo ci zależy to możemy pójść razem jutro do szkoły. Spróbuje cie polubić. -powiedziałam.
Około 20:00 wyszli goście a ja od razu poszłam na górę pomyśleć.Rozmawialiśmy na tyle intymnych tematów, a ja się z tym nie kryłam. Czułam się przy nim bezpiecznie,a w dodatku gdy o nim myślałam czułam dziwne łaskotanie w okolicach serca. Chyba się zakochałam, ale czy z wzajemnością? O tym przekonamy się wkrótce.
-Jasne - odpowiedziałam szybko. - A tak wogóle to jestem Klaudia. W tym czasie mama wyszła z łazienki.
-Mamo pozwól, że ci przedstawię naszych nowych sąsiadów. - To jest Pattie, a to jej słynny syn Justin. to zdanie wymówiłam niemal grobowym tonem.Nie uszło to uwadze mojej mamie. Spojrzała na mnie z przekąsem i powiedziała:
-Klaudia, co tak stoisz? Zaproś Justina do siebie na górę. Spojrzałam na nią wilkiem.
-Zapraszam do mnie. - powiedziałam. I tak też zrobił. Poszedł ze mną na górę.
-Siadaj. - powiedziałam. Nie miałam pojęcia o czym z nim rozmawiać.
-Może przyniosę ci coś do picia? - zaproponowałam.
-Chętnie. Mogę prosić o szklankę wody?
-Jasne. Po minucie wróciłam ze szklanka wody. - Proszę.- wręczyłam mu do ręki szklankę.
-Dzięki. - Widzę,że mnie nie lubisz.- stwierdził i posmutniał.
-Nie będę ukrywać, że nie przepadam za tobą. To znaczy nic do ciebie nie mam, ale..
-Ale uważasz, że zachowuję sie jak baba. - przerwał mi w pół zdania
-Wcale nie. Słuchaj, jak tak bardzo ci zależy to możemy pójść razem jutro do szkoły. Spróbuje cie polubić. -powiedziałam.
Około 20:00 wyszli goście a ja od razu poszłam na górę pomyśleć.Rozmawialiśmy na tyle intymnych tematów, a ja się z tym nie kryłam. Czułam się przy nim bezpiecznie,a w dodatku gdy o nim myślałam czułam dziwne łaskotanie w okolicach serca. Chyba się zakochałam, ale czy z wzajemnością? O tym przekonamy się wkrótce.
Rozdział 3
Obudziłam się o 6:20 (trochę wcześnie jak na mnie). Zeszłam na dół i automatycznie wybrałam naleśniki. Po śniadaniu poszłam się umyć i ubrać. O 7:20 byłam umyta ubrana i spakowana. Miałam jeszcze trochę czasu, więc pościeliłam łóżko i odsłoniłam zasłony. I co zobaczyłam? Biebera w samych gaciach ! Wyraźnie się spieszył. Chyba zaspał. Bałam się, że moje wczorańsze modlitwy nie zostały wysłuchane. Nie wróżyło to niczego dobrego. Ten dzień zapowiadał się koszmarnie. 7:40. Dobra, trzeba się zbierać.Wyszłam z domu. W szkole byłam o 7:55.Weszłam do klasy i usiadłam w swojej ławce. Ktoś już w niej siedział. Zaraz, zaraz! Stop! Kto siedział w mojej ławce? Przecież na biologi zawsze siedziałam sama! Powoli, bardzo powoli spojrzałam w prawo. W mojej ławce siedział nie kto inny tylko Justin Bieber! Miałam ochotę się przesiąść, ale niestety wszystkie miejsca były już zajęte. Rad nie rad musiałam zostać w swojej ławce. Reszta lekcji minęła mi szybko, bo nie siedział już ze mną Bieber (ale za to miał wszystkie takie same lekcje jak ja). Gdy wróciłam zastałam w domu mamę co mnie bardzo zdziwiło. Ona zwykle pracuje do późna.
-Mamo co robisz tak wcześnie w domu? - zapytałam zdezorientowana.
-Szef dał mi tydzień wolnego - uśmiechnęła się. Strasznie się ucieszyłam. Uściskałam mamę i pobiegłam na górę. Już miałam usiąść do komputera,ale zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Klaudia otwórz! - zawołała mama. Chyba była w łazience. Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi. Stał przede mną Justin Bieber ze swoją mamą.
-Mamo co robisz tak wcześnie w domu? - zapytałam zdezorientowana.
-Szef dał mi tydzień wolnego - uśmiechnęła się. Strasznie się ucieszyłam. Uściskałam mamę i pobiegłam na górę. Już miałam usiąść do komputera,ale zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Klaudia otwórz! - zawołała mama. Chyba była w łazience. Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi. Stał przede mną Justin Bieber ze swoją mamą.
Rozdział 2
Stałam jak sparaliżowana. Nie mogłam się ruszyć. Niby go nie lubiłam, ale to jednak szok. Staliśmy tak na środku chodnika blokując przejście i gapiliśmy się na siebie. Co on sobie myślał? Że się na niego rzucę? Nigdy w życiu! Klaudia rusz się! - skarciłam się w myślach. Dobra - pomyślałam. - To ja zacznę :
-Czy to przypadkiem nie twój telefon? - spytałam obojętnym tonem. Patrzył się na mnie jak na wariatkę. Co on myślał, że mu ją zabiorę?! Po minucie ciszy miałam tego dość. Odwróciłam się i miałam odejść, ale w końcu się odezwał:
-Tak, to mój telefon - powiedział zachrypniętym głosem. - Oddasz mi go? - zapytał patrząc na mnie błagalnie.
-Proszę - oddałam mu telefon i odeszłam bez słowa. Po kilku minutach obejrzałam się za siebie. I co zobaczyłam? Biebera! Po cholerę za mną lazie? Po 15 minutach byłam w domu. Czym prędzej odłożyłam plecak i podbiegłam do okna od strony ulicy. Chciałam zobaczyć czy rzeczywiście mnie śledził czy tylko szedł tą samą drogą. Kiedy to zobaczyłam przeraziłam się nie na żarty. Wspominałam, że ktoś wprowadza się naprzeciwko? Nie? To teraz już wiecie. Do tej pory nie wiedziałam kto to. Teraz już wiem : Justin Bieber! Myślałam, że się rozpłaczę. Stałam przy tym oknie jak jakaś debilka ze łzami w oczach i się tak gapiłam. Dlaczego to musiał być akurat on?! I co? może jeszcze jutro nauczyciel będzie nam przedstawiał nowego kolegę Justina? Po 5 minutach otrząsnęłam się z szoku i poszłam na górę. I co widzę? Że jego okno jest dokładnie na przeciwko mojego ;/ A co jeśli ten palant będzie mnie obserwował?! Postanowiłam, że tym pomartwię się później. I tak tez zrobiłam. Najpierw zabrałam się do odrabiania lekcji ( co było mało do mnie podobne), a resztę dnia spędziłam przed komputerem. Koło 22:00 poszłam się umyć. O 23:00 byłam w łóżku. Położyłam się i zaczęłam modlić, żeby Bieber chodził do innej szkoły. Gdy skończyłam odwróciłam się na drugi bok i usnęłam.
-Czy to przypadkiem nie twój telefon? - spytałam obojętnym tonem. Patrzył się na mnie jak na wariatkę. Co on myślał, że mu ją zabiorę?! Po minucie ciszy miałam tego dość. Odwróciłam się i miałam odejść, ale w końcu się odezwał:
-Tak, to mój telefon - powiedział zachrypniętym głosem. - Oddasz mi go? - zapytał patrząc na mnie błagalnie.
-Proszę - oddałam mu telefon i odeszłam bez słowa. Po kilku minutach obejrzałam się za siebie. I co zobaczyłam? Biebera! Po cholerę za mną lazie? Po 15 minutach byłam w domu. Czym prędzej odłożyłam plecak i podbiegłam do okna od strony ulicy. Chciałam zobaczyć czy rzeczywiście mnie śledził czy tylko szedł tą samą drogą. Kiedy to zobaczyłam przeraziłam się nie na żarty. Wspominałam, że ktoś wprowadza się naprzeciwko? Nie? To teraz już wiecie. Do tej pory nie wiedziałam kto to. Teraz już wiem : Justin Bieber! Myślałam, że się rozpłaczę. Stałam przy tym oknie jak jakaś debilka ze łzami w oczach i się tak gapiłam. Dlaczego to musiał być akurat on?! I co? może jeszcze jutro nauczyciel będzie nam przedstawiał nowego kolegę Justina? Po 5 minutach otrząsnęłam się z szoku i poszłam na górę. I co widzę? Że jego okno jest dokładnie na przeciwko mojego ;/ A co jeśli ten palant będzie mnie obserwował?! Postanowiłam, że tym pomartwię się później. I tak tez zrobiłam. Najpierw zabrałam się do odrabiania lekcji ( co było mało do mnie podobne), a resztę dnia spędziłam przed komputerem. Koło 22:00 poszłam się umyć. O 23:00 byłam w łóżku. Położyłam się i zaczęłam modlić, żeby Bieber chodził do innej szkoły. Gdy skończyłam odwróciłam się na drugi bok i usnęłam.
sobota, 17 września 2011
Rozdział 1
Kolejny nudny dzień. Jak zwykle dzwoni tez głupi budzik. Trzeba wstawać. Dlaczego weekendy nie mogą trwać wiecznie? Ten dzień zapowiadał się równie nudno jak wszystkie poprzednie. Zeszłam na dół gdzie czekała na mnie moja mama Iwona.
-Hej mamo! -przywitałam się.
-Cześć córciu! Co na śniadanie?
-Naleśniki. -powiedziałam zirytowana tym, że co rano mnie o to pyta a ja zawsze je wybieram. Zjadłam swoje naleśniki i poszłam na górę się umyć. Po 20 minutach byłam ubrana i gotowa do wyjścia. Pożegnałam się z mama i z mina męczennika poszłam do szkoły gdzie czekały na mnie moje nienormalne przyjaciółki podniecające się tym głupim Bieberem. Co one w nim widzą!? Przecież to zwykły rozpieszczony bachor! Nosi babską grzywkę i myśli, że mu ładnie! Debil! Wracając do tematu doszłam do tej przeklętej szkoły. Jak zwykle otoczyły mnie moje przyjaciółki i zaczęły opowiadać mi wszystkie plotki o " kochanym Justinku" z całego weekendu. Nareszcie wybiła upragniona piętnasta i mogłam iść do domu ,ale tym razem sama (każdy uczeń ma indywidualny plan i moje przyjaciółki kończyły wcześniej). Wracając potknęłam się o coś. Zauważyłam,że to telefon i to nie byle jaki telefon bo najnowszy Samsung. Podniosłam wzrok i zobaczyłam przed sobą jakiegoś chłopaka z kapturem na głowie. Nie zachowywał się normalnie. Kulił się i wyraźnie przed czymś chował. Podeszłam do niego ( chciałam się go zapytać czy to jego telefon ) i stanęłam jak wryta. Stałam oko w oko z Justinem Bieberem.
I tak oto powstał mój pierwszy rozdział! Bardzo proszę o komentarze, bo to mój pierwszy blog i nie wiem jak Wam się podoba. Całusy i.. Never Say Never!
-Hej mamo! -przywitałam się.
-Cześć córciu! Co na śniadanie?
-Naleśniki. -powiedziałam zirytowana tym, że co rano mnie o to pyta a ja zawsze je wybieram. Zjadłam swoje naleśniki i poszłam na górę się umyć. Po 20 minutach byłam ubrana i gotowa do wyjścia. Pożegnałam się z mama i z mina męczennika poszłam do szkoły gdzie czekały na mnie moje nienormalne przyjaciółki podniecające się tym głupim Bieberem. Co one w nim widzą!? Przecież to zwykły rozpieszczony bachor! Nosi babską grzywkę i myśli, że mu ładnie! Debil! Wracając do tematu doszłam do tej przeklętej szkoły. Jak zwykle otoczyły mnie moje przyjaciółki i zaczęły opowiadać mi wszystkie plotki o " kochanym Justinku" z całego weekendu. Nareszcie wybiła upragniona piętnasta i mogłam iść do domu ,ale tym razem sama (każdy uczeń ma indywidualny plan i moje przyjaciółki kończyły wcześniej). Wracając potknęłam się o coś. Zauważyłam,że to telefon i to nie byle jaki telefon bo najnowszy Samsung. Podniosłam wzrok i zobaczyłam przed sobą jakiegoś chłopaka z kapturem na głowie. Nie zachowywał się normalnie. Kulił się i wyraźnie przed czymś chował. Podeszłam do niego ( chciałam się go zapytać czy to jego telefon ) i stanęłam jak wryta. Stałam oko w oko z Justinem Bieberem.
I tak oto powstał mój pierwszy rozdział! Bardzo proszę o komentarze, bo to mój pierwszy blog i nie wiem jak Wam się podoba. Całusy i.. Never Say Never!
Subskrybuj:
Posty (Atom)