Obudziłam się o 6:20 (trochę wcześnie jak na mnie). Zeszłam na dół i automatycznie wybrałam naleśniki. Po śniadaniu poszłam się umyć i ubrać. O 7:20 byłam umyta ubrana i spakowana. Miałam jeszcze trochę czasu, więc pościeliłam łóżko i odsłoniłam zasłony. I co zobaczyłam? Biebera w samych gaciach ! Wyraźnie się spieszył. Chyba zaspał. Bałam się, że moje wczorańsze modlitwy nie zostały wysłuchane. Nie wróżyło to niczego dobrego. Ten dzień zapowiadał się koszmarnie. 7:40. Dobra, trzeba się zbierać.Wyszłam z domu. W szkole byłam o 7:55.Weszłam do klasy i usiadłam w swojej ławce. Ktoś już w niej siedział. Zaraz, zaraz! Stop! Kto siedział w mojej ławce? Przecież na biologi zawsze siedziałam sama! Powoli, bardzo powoli spojrzałam w prawo. W mojej ławce siedział nie kto inny tylko Justin Bieber! Miałam ochotę się przesiąść, ale niestety wszystkie miejsca były już zajęte. Rad nie rad musiałam zostać w swojej ławce. Reszta lekcji minęła mi szybko, bo nie siedział już ze mną Bieber (ale za to miał wszystkie takie same lekcje jak ja). Gdy wróciłam zastałam w domu mamę co mnie bardzo zdziwiło. Ona zwykle pracuje do późna.
-Mamo co robisz tak wcześnie w domu? - zapytałam zdezorientowana.
-Szef dał mi tydzień wolnego - uśmiechnęła się. Strasznie się ucieszyłam. Uściskałam mamę i pobiegłam na górę. Już miałam usiąść do komputera,ale zadzwonił dzwonek do drzwi.
-Klaudia otwórz! - zawołała mama. Chyba była w łazience. Zeszłam na dół i otworzyłam drzwi. Stał przede mną Justin Bieber ze swoją mamą.
:D fajne :*
OdpowiedzUsuń